Pewnego popołudnia mój mąż wrócił z pracy i już od momentu, kiedy przekraczał próg wiedziałam, że po raz kolejny uraczy mnie jakąś niestworzoną historią. Odkąd bowiem pracował z lokalnymi inżynierami z Perth, od czasu do czasu przynosił do domu opowieści dziwnej treści. Zazwyczaj towarzyszyła temu atmosfera ekscytacji, a tym razem Piotr spojrzał na mnie mówiąc z niedowierzaniem w głosie Ty wiesz, co Adrian powiedział? Że ty i ja mieszkamy przy drodze do piekła. Hah! Przy jakiej znowu drodze do piekła?! Postanowiliśmy to więc sprawdzić. Rzeczywiście, Adrian miał rację.

Jest w Perth droga łącząca centrum miasta z Fremantle, dzielnicą położoną nad oceanem. Canning Highway – zapamiętajcie tę nazwę – w liczbach prezentuje się imponująco: siedemnaście kilometrów długa i chyba z tysiąc numerów budynków. Jadąc po Canning Highway masz wrażenie, że cały czas unosisz się i opadasz, tyle u pagórków. Niech was nie zwiedzie nazwa highway, bo w Australii wcale nie oznacza to autostrady, lecz drogę szybkiego ruchu. Ale i to w teorii, bo obecnie po Canning Highway można rozpędzić się do 60 km/h, nie więcej. Teraz wszystko jest oświetlone, oznaczone, przejścia dla pieszych i cuda wianki. W imię zasady po pierwsze – bezpieczeństwo. Nie zawsze tak było…

Za tymi siedmioma górami żył pewien człowiek, który niezwykle często pokonywał pieszo wzdłuż Canning Highway dystans z Fremantle do Applrecross, to mniej więcej połowa drogi pomiędzy centrum Perth, a oceanem. W Applecross znajdował się bowiem kultowy bar The Raffles (dzisiaj hotel), w którym królował dźwięk persuksji i gitar, papierosowy dym unosił się w powietrzu szczypiąc w oczy, a alkohol lał się strumieniami. Było to miejsce spotkań miejscowych muzyków z podziemia Perth. Nieważne, że mrocznie, grunt, że rockowo.

20150716_072430 (1)

Wędrowcem, który pięlgrzymował do the Raffles na te jam sessions był Bon Scott, pierwszy wokalista AC/DC. The Raffles leży w miejscu jednego ze wzniesien Canning Highway, a wcześniej na skutek braku limitu prędkości bardzo dużo ludzi ginęło w wypadkach w tym właśnie miejscu. Stąd tytuł piosenki AC/DC „Highway to Hell”. Nie dajcie wiary w inne interpretacje tytułu! Muzycy nagrali cover z Brianem Johnsonem, który opowiadał później, że to o amerykańskiej Route 666. Nieprawda – oryginalne pochodzenie i tekst należą do Bona Scotta. Wokalista zmarł w roku 1980 (zgadnijcie dlaczego?), a we Fremantle znajduje się jego pomnik.

Zaskoczeni? Ja byłam bardzo. Do głowy by mi nie przyszło, że Bon Scott pochodził z Fremantle, ale to wyłącznie moja ignorancja. Australijczy wiedzą, lecz wielu nie ma pojęcia, podobnie jak i my nie wiedziliśmy, że „Highway to Hell” to Canning Highway. A po trzecie, jeszcze ciekawsze – że ja przy tej drodze do piekła mieszkam. Może dlatego Piotr mówi Gdzie diabeł nie może, tam Emilkę pośle?

Autorka tekstu i zdjęć: Emilka / Australopitek

Share:
%d bloggers like this: