EMIGRACJALIFESTYLE

MOJA ROZTERKA – DZIEŃ KOBIET

– „Ale ja chcę kwiatka! Czuję się totalnie niedoceniona przez ciebie.”

Tak mniej więcej wygląda moje coroczne naburmuszenie się w Dzień Kobiet, bo mój mąż wychodzi z założenia, że to święto narzucili nam komuniści i on takich nie obchodzi. I kwiatków nie daje.  W tym roku postanowiłam sprawdzić, jak to jest z tym dniem kobiet, czy geneza jest faktycznie taka komunistyczna. Poszperałam, więc w Internecie i książkach i już wiem. Jeśli też jesteście ciekawi to zapraszam do poczytania:

W obecnych czasach my kobiety mamy wolność w większości krajów, możemy iść do pracy, zarabiać, czasami niezłe pieniążki, możemy głosować, pisać, uczyć się, mamy prawo swobody wypowiedzi itp. Niestety te „przywileje”, jeśli wziąć pod uwagę historię ludzkości, to jest nowość, mężczyznom zawsze było wolno wszystko, a nam nie. W dziewiętnastym wieku, kiedy ruszyła rewolucja przemysłowa pełna parą, czasami dosłownie, zaczęto potrzebować kobiecych rąk do pracy i kobiety dostały pozwolenie na wykonywanie pewnych zawodów. Okazało się wówczas, albo może my same zaczełyśmy to rozumieć, że wcale nie jesteśmy gorsze. Potrafimy pracować ciężko i umiemy myśleć. Obudził się nowy ruch i przede wszystkim obudziła się nowa kobieca tożsamość. W Stanach Zjednoczonych Ameryki na początku dwudziestego wieku, kobiety pracujące w fabrykach i innych zakładach przemysłowych zaczęły się organizować w związki, by poprawić sobie warunki pracy, które w tamtejszych czasach były skandaliczne. W lutym 1908 roku jeden z tych związków zorganizował rodzaj kobiecego marszu, demonstracji nawołujących do nadania kobietom prawa głosu i wyrównania praw kobiet i mężczyzn. Rok później demonstrujących kobiet było dziesięciokrotnie więcej. Do tego zimą 1909 roku kobiety ogłosiły trzymiesięczny strajk generalny. Domagały się krótszego dnia pracy oraz takiego samego wynagrodzenia za nią, jakie otrzymywali mężczyźni. Głodowały i cierpiały w zimnie i niejednokrotnie lądowały za kratami więzień, za namawianie do akcji. W 1910 roku udało się kobietom zorganizować Międzynarodowe Socjalistyczne stowarzyszenie Kobiet w Kopenhadze, na które przyjechały reprezentantki 17 krajów i właśnie podczas obrad uznano dzień 8 marca Międzynarodowym Dniem Kobiet. Dlaczego wybrano tą datę? Podobno w celu upamiętnienia śmierci kobiet strajkujących w jednej z fabryk, gdzie właściciele, w celu uniknięcia skandalu pozamykali wszystkie drzwi i okna, by nikogo nie dopuszczać do strajkujących, a w tym czasie rzekomo „wybuchł” pożar.  Ponad 120 kobiet poniosło śmierć w płomieniach. Niestety trudno znaleźć wiarygodne informacje na temat tych wydarzeń, sporo jest niejasności i mam wrażenie, że ktoś skutecznie chciał usunąć całą sprawę z kart historii.

Za przykładem duńskiej konferencji poszły kolejne, kobiety zaczęły się organizować na całym świecie i to właśnie dzięki nim nasza sytuacja na świecie jest dużo lepsza. Według niektórych daleko jeszcze do ideału, bo ciągle mężczyźni decydują o zbyt wielu kwestiach w naszym życiu. Mnie się natomiast wydaje, że sporo w tym naszej winy, karmimy się za młodu bajkami o kopciuszkach i księciach na koniach, jakby nasze przyszłe życie zależało tylko od nich. Wystarczy popatrzeć na niektóre amerykańskie romantyczne komedie, gdzie jedynym marzeniem dziewczynek jest piękny ślub Oczywiście nie wszystkie kobiety są takie, znam bardzo dużo fantastycznych kobiet, a sporo z nich znalazło się w szeregach naszego Klubu Polki na Obczyźnie. Piszę tutaj głównie o krajach rozwiniętych. Dobrze wiemy, że jest na świecie wiele krajów, gdzie kobiece prawa są bardzo ograniczone i moje serce jest z tymi organizacjami, które robią wszystko, by kobiety miały te same prawa na całym świecie.

Wracając do mojego męża. Dzień Kobiet nie jest świętem komunistycznym, ale socjalistycznym już tak, dla mnie jednak stał się on symbolem walki o prawa kobiet do godnego życia i posiadania decydującego głosu w różnych kwestiach, zwłaszcza dotyczących nas samych. Tak mężu: chcę kwiatka, bo lubię.

Dee z Nie zawsze poprawne zapiski Dee

Share:
%d bloggers like this: