SMAKI ŚWIATA

SMAKI ŚWIATA – SERY FRANCUSKIE

  Po Eli poście o tangu zaczęłam się zastanawiać, z czym ja do ludzi chcę iść? 
Tu ruch, taniec, a ja o kalorycznych serach postanowiłam opowiedzieć? 
Dla Eli taniec ten stał się wielką miłością, a dla mojej rodziny (tej części pełnoletniej) 
niesamowity smak francuskich serów: kozich, krowich, owczych. 
Żółtych i pleśniowych. 
Aromatycznych i śmierdzących… 
Można je jadać na śniadanie i na kolację. 
Albo zamiast deseru, po obiedzie. 
Albo do wina zaserwować  „deskę serów”.
 

Mówi się, że gatunków serów we Francji jest tyle, ile dni w roku, choć ponoć jest ich o wiele więcej. Gdy się wejdzie do dużych sklepów, można gołym okiem dostrzec, jak bogaty jest wybór tego produktu.
 

 

 
Każdy region szczyci się swoimi gatunkami, których receptura jest bardzo chroniona, zaś o tym, że pochodzą właśnie z określonego regionu i zostały wyprodukowane zgodnie z tradycją i innymi wymogami świadczy napis na opakowaniu Appelation d’Origine Controlee (AOC).
Wiadomo, że nie opowiem Wam zatem o każdym serze, bo nie jestem w stanie, ale proponuję cykl postów, w których będę dzieliła się z Wami swoimi smakowymi doświadczeniami…
 
Ser, w którym od razu się zakochałam, pochodzi dokładnie z regionu, w którym mieszkam, czyli Rodan – Alpy. BLEU BRESSE produkowany jest z krowiego mleka i ponoć jest uzanawany za jeden z najlepszych serów Francji. I chyba to jest prawda!
Jest przede wszystim łagodny dzięki Penicillium roqueforti, która dodawana jest do zsiadłego mleka, potem następuje jego solenie i zarażanie grzybami Penicillium camemberti, odpowiedzialnymi za smak i wygląd skórki. Dojrzewa on 3-4 tygodnie.
Z zewnątrz ma białą skórkę, jak sery typu „camembert”, zaś w śrdoku posiada niebiesko -zielone paski przepysznej pleśni. Ser jest miekki, dzięki czemu łatwo się rozsmarowuje na chlebie. to ser można powiedzieć rodzinny, gdyż z uwagi na łagodny smak lubią go także dzieci.
 
 
Kolejny ser, który stosuję do sałatek lub do deski serów, na kanapki, albo do tarty to SAINT AGUR, często nagradzany, ponoć kultowy ser ( nie dziwię się!) z przerostem niebieskiej pleśni.
On także jest wytwarzany z krowiego mleka i do niego także dodawane są grzyby z rodzaju Penicillium Roqueforti. Kolejnym etapem jest nakłuwanie sera igłami, by wpuścić do wewnątrz powietrze i pozwolić pleśni na rozwój.  Dojrzewa on ok.  2,5 miesiąca. Im dojrzalszy, tym smak jest ostrzejszy. Nie jest on tak bardzo słony jak na przykład Roquefort  i ma jedwabistą konsystecję.
Do tego sera pasują wina typu:  Chardonnay, Syrah, Porto i Vouvray Moelleux.
 
 
Od niedawna zasmakowałam w tzw. serkach smarownych (do tej pory ich nie jadłam) i ze względu właśnie na wspaniały smak Saint Agur, zajadam się obecnie, smarując kanapki Crème de Saint Agur.. 
Ten wspaniały smak został doceniony  i zdobył złoty medal na Concours Général Agricolew 2009 roku.
Tym razem jednak kupiłam PRESIDENT Crème bleu. Jest równie pyszny!
 
 
Kolejny ser, o którym chcę dziś opowiedzieć, jest “ulubieniec” mojego Męża , czyli Le Rustique– wersja  sera Camembert z Normandii ( północ Francji), który powstaje z niepasteryzowanego mleka krowiego. Ser jest szczepiony grzybem Penicillium Camemberti, który tworzy na skórce sera charakterystyczny watowaty nalot. Dojrzewanie sera trwa ok. 2 tygodni.
Młody Le Rustique ma łagodny świeży smak i kruszącą się konsystencję, jednak wraz z dojrzewaniem coraz bardziej się rozpływa i jego smak a przede wszystkim ZAPACH stają się coraz ostrzejsze.
Ten ser nadaj się świetnie do smażenia i podawania z żurawiną bądź konfiturą z czerwonych porzeczek. Wspaniale też smakuje po prostu z chlebem.
Teraz właśnie pojawi się ser Le ustique de Printemps – z wiosennego mleka normandzkich krów!
 
Wielką zaletą tego sera jest fakt, ze posiada on walory zapachowo-smakowe autentycznego camemberta produkowanego z mleka niepasteryzowanego.
Zalecane wino do tego sera: niezbyt ciężkie wino czerwone Beaujolais, Valpolicella, merlot lub mocniejsze wino białe (chardonnay).
 

 

 
Pewnie zastanawiacie się, jak zatem wytrzymujemy w kuchni, gdy w lodówce znajduje się dobrze już dojrzały Le Rustique, zaś lodówkę trzeba otworzyć… Poradziłam sobie z tym problemem w ten sposób, że kupiłam specjalny pojemnik z filtrem do przechowywania tego typu AROMATYCZNYCH serów i w zależności od intensywności zapachu, rozchylam “klapkę” z filtrem.
 
 
Jedzenie serów w kraju, w którym tradycja serowarska jest tak bardzo kultywowana, to wspaniała przygoda dla podniebienia. Jako ciekawostkę podam, że w restauracjach francuskich, osobną kartę dań mają właśnie sery, które to można sobie wybrać ( zamiast słodkiego deseru)  po daniu głównym.
Jeżeli macie ochotę na kolejną wędrówkę po świecie serów, chętnie podzielę się z Wami swoim doświadczeniem w tym smakowaniu.
 

 

 
Share:
%d bloggers like this: